Oplero jest darmowe w wersji beta — nielimitowani użytkownicy, wszystkie moduły, bez karty płatniczej.

Zobacz cennik

Jak mierzyć czas pracy nad projektem

Każdy, kto próbował zapisywać swój czas, przynajmniej raz to porzucił. Problem prawie nigdy nie leży w dyscyplinie — leży w tym, że godziny zapisano w formie, z którą później nie dało się nic zrobić.

Mierzenie czasu ma złą reputację i zapracowało na nią. Doświadczenie większości ludzi to dwa tygodnie sumiennego licznika, potem trzy tygodnie pustych dni, a na koniec popołudnie spędzone na odtwarzaniu miesiąca z pamięci i kalendarza. I wniosek: mnie to nie działa.

Zawiodła jednak nie dyscyplina, a projekt całości. Godziny zapisywano do niczego konkretnego, więc nie odpowiadały na żadne pytanie, więc nikt do nich nie zaglądał — a w czymś, do czego nikt nie zagląda, nie da się długo wytrwać.

Najpierw zdecyduj, do czego przypisuje się godzina

To decyzja, która przesądza o użyteczności całego pomiaru, i częściej podejmuje się ją przez przypadek niż świadomie. Są trzy poziomy, a właściwy zależy od tego, co zamierzasz z tymi liczbami zrobić.

Szczegółowość i co za nią dostajesz
Godzina przypisana doOdpowiada naKoszt
KlientaCzy zarabiam na tym kliencie?Prawie żaden
ProjektuCzy to zlecenie wyszło nad czy pod?Niski, i większości wystarcza
ZadaniaKtóre części pracy stale nie doceniam?Realny, opłaca się tylko przy cenach ryczałtowych

Większość freelancerów powinna mierzyć na poziomie projektu i na tym poprzestać. Pomiar po zadaniach ma prawdziwą wartość, jeśli sprzedajesz ceny ryczałtowe, bo tylko on poprawia wycenę — ale to również poziom, na którym ludzie się poddają, bo wymaga zaszufladkowania każdych dwudziestu minut dnia.

Działający licznik albo opisanie dnia po fakcie

Dwie metody, a uczciwe porównanie nie jest tym, które robią dostawcy narzędzi.

  • Działający licznik jest dokładny i kruchy. Zapisuje, co faktycznie się działo, i psuje się przy pierwszym razie, gdy zapomnisz go włączyć, odbierzesz telefon albo popracujesz tam, gdzie nie masz otwartej aplikacji.
  • Opisanie dnia na koniec jest odporne i przybliżone. Nie przegapisz żadnego dnia, a jednocześnie zaokrąglisz wszystko do połówek godzin na swoją korzyść, nawet tego nie zauważając.

W praktyce wygrywa połączenie: licznik, gdy pracujesz blokami nad jedną rzeczą, i pięciominutowe uzupełnienie na koniec każdego dnia, którego licznik nie przetrwał. Zawsze przegrywa odtwarzanie tygodnia w piątek. Tydzień odtworzony w piątek to tydzień fikcji, a jego najgorszą cechą jest to, że wygląda jak dane.

Przepracowane i fakturowalne to dwie różne kolumny

To rozróżnienie zmienia pomiar czasu z księgowego obowiązku w coś, co wpływa na decyzje. Przepracowane to, co zrobiłeś. Fakturowalne to, co klient zgodził się zapłacić. Nigdy nie jest to samo, a w luce między nimi ginie twoja efektywna stawka.

Zapisuj oba przy każdym wpisie i o znaczniku „fakturowalne“ decyduj w momencie zapisu, nie przy wystawianiu faktury. Decydowanie przy fakturze to decydowanie pod presją czasu, hurtowo i przy wpisach, których już nie pamiętasz — i właśnie wtedy praca niefakturowalna po cichu trafia na fakturę, a fakturowalna po cichu jest odpisywana.

  1. Poprawki z powodu twojego błędu: przepracowane, niefakturowalne. Rozstrzygnięcie tego w chwili, gdy się dzieje, jest znacznie łatwiejsze niż po trzech tygodniach.
  2. Poprawki z powodu zmiany założeń: fakturowalne, i oznacz to jako zmianę, póki klient pamięta, że o nią prosił.
  3. Spotkanie, na którym o zmianę poprosił: fakturowalne, jeśli fakturujesz spotkania — a to powinno stać w ofercie.
  4. Nauka narzędzia, którego wymagało zlecenie: przepracowane. Czy jest fakturowalne, rozstrzygasz raz w warunkach, nie przy każdym wpisie.

Podziel zafakturowaną kwotę z ostatniego roku przez zapisane godziny przepracowane i otrzymasz stawkę efektywną, jedyną, która opisuje twoją działalność. Zwykle jest wyraźnie poniżej stawki z cennika, a ta różnica składa się dokładnie z wpisów powyżej.

Wpis pisz dla tego, kto go zakwestionuje

Każdy wpis ma dwóch czytelników: ciebie za miesiąc, gdy ustalasz, gdzie się podział projekt, i księgowość klienta, która decyduje, czy zaakceptować pozycję. Oboje potrzebują tego samego — zdania, które coś znaczy bez ciebie w pokoju.

  • „Programowanie, 6 h“ nie mówi nikomu nic i zaprasza do pytania o kwotę.
  • „Koszyk: naprawa zaokrąglania VAT przy pozycjach z rabatem, 6 h“ kończy tę rozmowę, zanim się zacznie.
  • Nazwij rezultat, nie czynność. „Spotkanie“ to czynność, „Ustalenie zakresu drugiego etapu“ to rezultat.

Druga wersja zajmuje o cztery sekundy dłużej i oszczędza dwadzieścia minut, które spędziłbyś na jej odtwarzaniu pod presją. Zmienia też, o co klient się spiera: konkretna pozycja zaprasza do pytania o pracę, ogólna do pytania o liczbę.

Jak z godzin zrobić coś, co klient zaakceptuje

Ostatni krok większość konfiguracji pomija, a właśnie tutaj pomiar czasu albo się spłaca, albo zamienia w wewnętrzny rytuał. Godziny muszą wyjść z narzędzia w formie, na którą klient może spojrzeć i powiedzieć „tak“ — jeszcze przed powstaniem faktury.

Wtedy zmieniają się dwie rzeczy. Spory przenoszą się z okresu po fakturze na okres przed nią, a to zupełnie inna rozmowa — prosisz kogoś o potwierdzenie podsumowania, nie o uzasadnienie obciążenia. A akceptacja staje się faktem z datą, więc kolejna faktura nosi odpowiedź na pytanie „za co to jest“ już w sobie.

Na co patrzeć w programie do rejestracji czasu

Poradnik zakupowy zajmuje się pytaniami, które ten tekst zakłada: do czego może przypisać się godzina, kto ją akceptuje, czy czas niefakturowalny jest równoprawny i jak godziny trafiają z licznika na fakturę.

Przeczytaj poradnik zakupowy

Najczęściej zadawane pytania

Jak szczegółowo mierzyć czas pracy?

Na poziomie projektu, chyba że sprzedajesz ceny ryczałtowe — wtedy na poziomie zadania. Poziom projektu odpowiada, czy zlecenie wyszło nad czy pod, i to wystarcza większości freelancerów. Poziom zadania jest jedyną rzeczą, która poprawia przyszłe wyceny, ale też poziomem, na którym ludzie rezygnują.

Lepszy jest licznik czy opisanie dnia po fakcie?

Licznik jest dokładny i kruchy, opisanie dnia odporne i przybliżone. Używaj licznika, gdy pracujesz blokami, i uzupełniaj dzień tam, gdzie licznik nie przetrwał. Nigdy nie działa odtwarzanie całego tygodnia w piątek — powstaje fikcja, której najgorszą cechą jest to, że wygląda jak dane.

Czy zapisywać czas, którego nie mogę zafakturować?

Tak, i to najbardziej informacyjna rzecz, jaką zapiszesz. Sprzedaż, oferty bez efektu, własna administracja i nauka to właśnie to, co dzieli godziny przepracowane od fakturowalnych, a rozmiar tej przegródki ustala twoją stawkę efektywną. Konfiguracja przyjmująca tylko czas fakturowalny ukrywa liczbę, której potrzebowałeś.

Jak zapisywać godziny fakturowalne, żeby faktura się zgadzała?

O znaczniku fakturowalności decyduj w momencie zapisu, nigdy przy wystawianiu faktury. Decydowanie hurtowo, w terminie i przy wpisach, których nie pamiętasz, prowadzi do tego, że praca niefakturowalna trafia na fakturę, a fakturowalna zostaje odpisana. Potem daj klientowi zaakceptować raport przed fakturą, nie po niej.

Co ma zawierać opis wpisu?

Rezultat, nie czynność, w jednym zdaniu, które coś znaczy bez ciebie. „Programowanie, 6 h“ zaprasza do sporu o kwotę, „Koszyk: naprawa zaokrąglania VAT przy pozycjach z rabatem, 6 h“ ten spór kończy. Kosztuje cztery sekundy i oszczędza dwadzieścia minut późniejszego odtwarzania.

Co realnie zyskuję na mierzeniu czasu?

Dwie rzeczy. Poznajesz swoją stawkę efektywną — zafakturowaną kwotę podzieloną przez faktycznie przepracowane godziny — i zwykle jest wyraźnie poniżej cennikowej. A kiedy wyceny i rzeczywistość leżą w jednym miejscu, każdy skończony projekt koryguje sposób wyceniania: praca techniczna wypada blisko szacunku, a poprawki, koordynacja i przekazanie zajmują dwa do trzech razy więcej.

Gotowy prowadzić wszystko w jednym miejscu?

Załóż darmową przestrzeń roboczą, włącz potrzebne moduły i przekonaj się, o ile lżejszy stanie się Twój zestaw narzędzi. Bez karty płatniczej, bez zegara odliczającego okres próbny.